Czy trzeba udowodnić winę, żeby dostać „rozwód kościelny”?

Czy sąd kościelny bada, kto zawinił?

To jedno z pytań, które słyszymy najczęściej. W sądzie cywilnym kwestia winy – lub jej braku – może mieć ogromne znaczenie dla treści wyroku. W postępowaniu kościelnym… już niekoniecznie. Dlaczego?

Ponieważ sąd kościelny nie rozpatruje rozpadu związku jako takiego. Zamiast tego skupia się na tym, czy małżeństwo było ważnie zawarte już w chwili ślubu. Innymi słowy, nie bada się, co wydarzyło się po ślubie, tylko czy obie strony w dniu zawarcia związku były naprawdę zdolne i gotowe podjąć obowiązki małżeńskie zgodnie z nauką Kościoła.

A jeśli były zdrady i przemoc – to nic nie znaczy?

To zależy. Jeśli takie zachowania pojawiły się dopiero po ślubie, nie stanowią automatycznie dowodu nieważności małżeństwa. Ale — i to bardzo istotne — jeśli wynikały one z głębokich problemów psychicznych, emocjonalnych lub osobowościowych, które istniały już przed ślubem, to mogą stanowić podstawę do uznania małżeństwa za nieważne.

Przykład? Jeśli jedna ze stron już przed zawarciem związku cierpiała na zaburzenia osobowości, nie potrafiła tworzyć dojrzałych relacji, była uzależniona od gier, alkoholu czy wykazywała skrajną niedojrzałość emocjonalną — sąd może uznać, że ta osoba nie była w stanie podjąć istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 KPK).

Czy wyrok rozwodowy z orzeczeniem o winie coś daje w sądzie kościelnym?

Wyrok rozwodowy może być pomocny — ale nie jest decydujący. Taki wyrok bywa wartościowym materiałem dowodowym, jednak nie przesądza o rozstrzygnięciu. Na pewno nie musi zawierać orzeczenia o winie w postępowaniu rozwodowym. Kościół posiada własne, niezależne procedury oraz własne organy. Oznacza to, że nawet jeśli sąd cywilny orzekł winę jednego z małżonków, to w procesie kanonicznym konieczne będzie osobne udowodnienie, że małżeństwo było od początku nieważne. Czym innym jest też wina w rozumieniu Sądu Okręgowego w postępowaniu rozwodowym, a czym innym nieważność małżeństwa orzeczona przez Sąd biskupi.

Czy można otrzymać stwierdzenie nieważności małżeństwa jeśli nikt nie „zawinił”?

Jak najbardziej. Sąd kościelny nie rozlicza stron z winy, lecz analizuje ich wolę i zdolność w chwili ślubu. Jeżeli np. jedna ze stron zawierała małżeństwo pod wpływem silnej presji, ze strachu, z przymusu lub bez pełnej świadomości tego, czym naprawdę jest małżeństwo sakramentalne — sąd może uznać, że doszło do symulacji (kan. 1101 §2) lub braku należytej wolności (kan. 1103 KPK).

Podobnie w przypadku występowania poważnej choroby psychicznej, uzależnienia albo decyzji o nieposiadaniu dzieci. Wszystko są to poważne przesłanki do stwierdzenia nieważności związku przez sąd biskupi.

Podsumowując: czy trzeba udowodnić winę, żeby uzyskać „rozwód kościelny”?

Nie, nie trzeba. Wina jako taka nie odgrywa w procesie kanonicznym kluczowej roli. Można otrzymać stwierdzenie nieważności małżeństwa nawet wtedy, gdy żadna ze stron nie zawiniła w świetle prawa cywilnego. Najważniejsze jest to, czy małżeństwo zostało zawarte w sposób ważny — a więc czy obie osoby były zdolne i gotowe podjąć obowiązki wynikające z małżeństwa sakramentalnego.

 

Zostaw ocenę